Trudna droga

Dojazd do Zakopanego od zawsze stanowił duży problem. Trudny teren, stał się początkiem jeszcze trudniejszej drogi. Zakopianka jest prawdziwym koszmarem dla wszystkich turystów wybierających się w góry. Koszmarem, z którego nie ma chyba żadnego innego wyjścia, a przynajmniej nikt go nie poszukuje. Są tylko alternatywy…

Apartamenty w górach cieszą wielkim powodzeniem, jednak dojazd do nich spędza sen z powiek wszystkim. Zarówno inwestorzy jak i właściciele tych luksusowych lokali narzekają na to, że drogi wiodące do Zakopanego są koszmarem. Nie ma się czemu dziwić. Od wielu lat nie były remontowane, a jeśli już to na szybkiego i pobieżnie, gdyż w okolicach nie ma innego sposobu dojazdu. Zakopianka- jedyna droga prowadząca do stolicy polskich gór- to obraz nędzy i rozpaczy, ale o jej całkowitym zamknięciu i poprawie stanu nawierzchni można zapomnieć. Co więc pozostaje ludziom wybierającym się w góry, a nie chcącym spędzić długich godzin w korku? Jest pewna alternatywa.

Kolej bo ją mam na myśli, od lat stara się przejąć rolę głównego przewoźnika pozwalającego dostać się ludziom do Zakopanego. Stara się, ale nie wychodzi jej to zbyt dobrze. Po pierwsze: dojazd trwa zbyt długo, a z powodu licznych remontów torów, może się wydłużyć jeszcze bardziej. Po drugie: standardy polskich kolei są, mówiąc łagodnie, bardzo niskie. Miałem niedawno możliwość przejechania całej Polski w pociągu i te 17 godzin, które w nim spędziłem nie były zbyt przyjemne. Dlatego też przed koleją jeszcze długa droga jeżeli marzy się jej przejęcie roli głównego przewoźnika w okolice gór.

W takim razie co można zrobić? Jak dostać się szybko do pięknych apartamentów Zakopanego? Pewną możliwością byłaby budowa obwodnicy miasta, ale z racji na trudny teren jest to niemożliwe. Napiszę inaczej- niemożliwe finansowo. Całkiem prawdopodobne byłoby wykonanie tej inwestycji, gdy zainwestować w nią sporo pieniędzy i ściągnąć inwestorów gotowych wesprzeć Polskę, ale wymagałoby to dobrej strategii marketingowej i wypromowania polskich gór za granicą. Czy udałoby się? Trudno powiedzieć, a gdybanie nie jest czymś co lubię robić. Na pewno, gdyby taka obwodnica powstała to ruch w kierunku Zakopanego byłby o wiele płynniejszy i szybszy.

Istnieją też tacy ludzie, którzy oponują za utworzeniem specjalnego spółki kolejowej i wprowadzeniem własnych pociągów poruszających się na tej linii. To również wymagałoby dużych pieniędzy, ale miałoby niezłe szanse na powodzenie. Wielkopolska dostrzegła coś takiego jakiś czas temu i ma w planach utworzenie własnej spółki kolejowej niezależnej od PKP. Miałaby być ona finansowana przez województwo i podlegać jego kontroli. Moim zdaniem to dobry pomysł, wszyscy wiemy jak wygląda praca PKP i jakie są związane z tą spółką problemy, lecz czy sprawdziłoby się to w Zakopanem?

Tymczasowo jesteśmy skazani na cierpienie podczas dojazdu do stolicy polskich gór. Jest ono wynikiem lat zaniedbań i braku chęci lub pomysłów ze strony poprzednich ekip rządzących. Zakopane ma zresztą duże wyrzuty względem polityków i ministrów infrastruktury, ale to temat na inny tekst… Miejmy nadzieję, że wraz z upływem lat coś się zmieni i wreszcie powstanie jakaś dobra alternatywa dla starej, zatłoczonej Zakopianki.

Categories: Bez kategorii | Leave a comment

domy

Architektura art deco.

Mało, kto wie, że oprócz Gdyni w międzywojennej Polsce zbudowano od podstaw jeszcze jedno miasto. To Stalowa Wola, której główny zręb zabudowy powstał pod koniec lat 30. Dziś miasto obchodzi 70-lecie i zaczyna się chlubić eleganckimi gmachami w stylu art déco. Nasz kraj nie posiada wielu zabytków zbudowanych w tym stylu, dlatego powinniśmy dbać o renowacje w Stalowej Woli i chwalić się projektami domów, które powstały na jej użytek.

Stalowa Wola należy do najmłodszych miast europejskich wybudowanych na potrzeby przemysłu stalowego. Jej powstanie wiąże się z niezmiernie ambitnym planem uprzemysłowienia kraju podjętym przez rząd II Rzeczpospolitej. Wtedy to z inicjatywy ówczesnego wicepremiera i ministra skarbu, Eugeniusza Kwiatkowskiego oraz Ministerstwa Spraw Wojskowych powołano Centralny Okręg Przemysłowy. Stalowa Wola jest jego najważniejszą realizacją urbanistyczną. Miasto, jako ośrodek przemysłowy i mieszkaniowy zostało ukształtowane w latach 1937-1939. Choć w znacznie mniejszej skali i skromniejszych formach, niż było to możliwe w rozbudowującej się prężnie Gdyni, nabierającej splendoru stolicy Śląska – Katowicach czy szybko się bogacącej dzięki przemysłowi włókienniczemu Bielsku-Białej, także w architekturze miasta nad Sanem starano się połączyć nowoczesność i funkcjonalność z estetyką, a nawet – pewną dozą dekoracyjności. Ową dekoracyjność nadawały budowlom Stalowej Woli elementy stylu art déco.

Art déco dominowało przede wszystkim w wyposażeniu i aranżacji wnętrz oraz rzemiośle artystycznym, mocno zaznaczyło się w grafice i rzeźbie, słabiej w malarstwie. Polska architektura art déco, podobnie jak inne dziedziny sztuki, rzemiosła i wyrobów przemysłowych utrzymane w tej stylistyce, łączyły funkcjonalność z dekoracyjnością. Z jednej strony czerpała z europejskich wzorców tradycje klasyczne, funkcjonalność awangardy, z drugiej dążyła do narodowego charakteru poprzez sięganie do rodzimego folkloru i historycznej tradycji. Ten styl w Stalowej Woli ma pewien zbiór powtarzalnych cech. Przede wszystkim widoczne jest zgeometryzowanie brył budowli, których purystyczna prostota została w obiektach użyteczności publicznej urozmaicona rytmicznym podziałem fasad na graniaste pilastry, ryzalitami i wspartymi na filarach podcieniami. W budynkach mieszkalnych są to z kolei uskokowe zestawienia prostych modułów, wnękowe ukształtowanie wejść na klatki schodowe czy do sieni jednorodzinnych domów, wykusze i ryzality oraz okna z geometryczną siatką szprosów spinających szyby. Charakterystyczne cechy stylu widać zwłaszcza we wcześniej wspomnianych projektach domów jednorodzinnych.

Z okazji 70-lecia Stalowej Woli Muzeum Regionalne przygotowało wystawę stałą poświęconą pierwszym latom miasta. Wystawa prezentowana jest w artdecowskim budynku Hutnika, gdzie zaaranżowano wnętrza zgodnie z duchem końca lat 30. Można zobaczyć gabinet dyrektora, biuro urzędnika, salon mieszczański. Pomieszczenia wypełniają meble, wyposażenie biurowe, tkaniny, przedmioty szklane, ceramiczne i metalowe, w stylu art déco. Stanowią one w większości wytwory polskich, niemieckich i czeskich hut szklanych, fabryk ceramicznych i zakładów stolarskich, głównie z lat 30. XX w.

Elementy stylu art déco przetrwały w architekturze Stalowej Woli mimo 70 lat destrukcyjnego działania czasu, niefortunnych zmianach lat powojennych i zamazujących zabytkowy charakter budynków remontach współczesnych użytkowników. Szczęśliwie jednak w dużej mierze przetrwały. Ich skupienie w jednym mieście i klasa architektury to ewenement w polskiej skali. Powinniśmy z dumą promować to miasto, aby ogrom wspaniałych budynków, które się w nim zachowały nie został zapomniany.

Categories: Bez kategorii | Leave a comment

projekty domków

Kompromitacja ideału.

Są miasta organiczne, rosnące przez wieki, od małej osady do metropolii. I są takie, które pojawiły się nagle, wskutek czyjegoś kaprysu czy przemyślanej politycznej decyzji. Wyrosły bez korzeni – od razu przybierając dojrzałą formę wymyśloną przez projektantów. Stanowią one duże zagrożenie dla ludzkości. Dlaczego? Miasto to tak naprawdę ludzie, nie budynki, a kiedy staje się na odwrót to mamy do czynienia z dużym problemem.

Brasilia miała być w założeniach miastem idealnym. Idea przeniesienia stolicy Brazylii w głąb kraju pojawiła się już na początku XVIII w. – mówiono, że dzięki temu kraj się będzie harmonijniej rozwijał (tj. nie tylko na wybrzeżu, ale i w środku), a stolicy nie zagrozi atak obcej floty, ale dopiero w 1955 roku podjęto taką decyzję. Rok później prezydent Kubitschek podpisał akt założycielski. Plan urbanistyczno-architektoniczny miasta stworzyli dwaj brazylijscy architekci Lucio Costa (plan przestrzenny) i Oscar Niemeyer (budynki użyteczności publicznej). W projekcie tym wykorzystano najnowocześniejsze rozwiązania stosowane w urbanistyce i architekturze. Budowa miasta została rozpoczęta w 1956 r., a oficjalna inauguracja stolicy nastąpiła 21 kwietnia 1960 r.

Architektura miasta z góry przypomina samolot w locie: na osi dłuższej (wzdłuż skrzydeł) usytuowano dzielnice mieszkaniowe wypełnione nowoczesnymi domami jednorodzinnymi, wzdłuż osi krótszej zlokalizowano budowle użyteczności publicznej (kulturalne, handlowe, sportowe, religijne), a na jej początku („kabina” samolotu) budynki rządowe, Pałac Jutrzenki (rezydencja prezydenta), siedzibę parlamentu i sądu, katedrę, ale także ambasady wielu krajów świata, w tym Polski. W założeniach projektanta miasto idealne… Warto obejrzeć archiwalne zdjęcia z budowy. To niezwykłe obrazy (bo powstawanie miasta „z niczego” to niezwykły widok). Wznoszone w szczerym polu bloki, zalążki dworca autobusowego, szkielet gmachu Kongresu Narodowego, katedra o przedziwnym kształcie (jak indiański szałas, ale z ciekawym wnętrzem). A teraz spójrzcie na zdjęcia współczesne, widzicie różnice?

Miasto idealne można owszem zaplanować, ale nie można go zrealizować. Brasilia – zaprojektowana dla pół miliona ludzi – ma obecnie 2 miliony mieszkańców. Rzeczywiście udało się wciągnąć rzesze w głąb kontynentu: tyle, że początkowo byli to fachowcy i robotnicy pracujący przy budowie, a z czasem biedota szukająca lepszego życia. Te „nadprogramowe” półtora miliona gnieździ się teraz w powstających wokół miastach- satelitach. Ich dzielnice wypełniają proste budowle, które po przymknięciu oczu można nazwać domami parterowymi. Czy władze miasta robią cokolwiek, aby przeciwdziałać biedocie? Na samym początku podejmowano takie kroki, przecież miasto idealne nie może posiadać bezdomnych. Niestety szybko okazało się, że jakakolwiek inicjatywa jest bezcelowa i pozostawiono problem samemu sobie. Wad jest zresztą więcej. Najważniejsza to chyba ta, że Brasilia to miasto obce kulturowo, zrodzone z europejskiej utopii, nieprzystające do południowo amerykańskich warunków.

Pomimo nowoczesnych rozwiązań koncepcja Brasilii jest krytykowana, jako miasta wybudowanego wbrew potrzebom człowieka, przyrodzie i prawom ekonomicznym. Jego powstanie było zdeterminowane chęcią ludzką, ale zwykłą zachcianką. Jak w takim mieście ludzie mogą czuć się swobodnie? Nie mam pojęcia. Brasilia stała się również niejako bohaterem filmu Terrego Gilliama, pt. Brasili. Obraz krytykuje nowoczesne społeczeństwo, w którym odgórne nakazy nie idą w parze z potrzebami człowieka. Zupełnie jak miasto, które powstało na pustkowiu.

Categories: Bez kategorii | Leave a comment

domy jednorodzinne

Miasto musi zniknąć!

Druga wojna światowa nie bez przyczyny była nazywana apokalipsą. W trybach wielkiej maszyny wojennej swoje życie straciły miliony ludzi. Poza nimi ginęły też wytwory ich rąk i spuścizna pokoleń. Walczące strony nie zważały na zniszczenia miasta i niszczejące zabytki, było wręcz przeciwnie. Przykład Warszawy pokazał, że okupant nie tylko pragnął wybić przedstawicieli narodu, ale również pozbawić go tego, bez czego żaden lud nie może istnieć- historii. Historię miała obrazować stolica, którą planowano usunąć z powierzchni ziemi.

Jak powszechnie wiadomo stolica w trakcie działań wojennych straciła bardzo dużo. Wiele spośród budowli zostało zniszczonych. Warto choćby wspomnieć o zniszczeniach po Powstaniu Warszawskim, kiedy to zniszczeniom uległo ponad 90% wszystkich budynków stolicy. Warszawscy architekci podjęli temat odbudowy miasta już po pierwszych wyburzeniach w roku 1939 – w pracowniach architektonicznych, potajemnie lub pod pozorem innych prac, opracowywali oni plany urbanistyczne i dokumentacyjne. Szykowali projekty domów itp. Po wspomnianym wcześniej powstaniu, kiedy miasto zostało przez Niemców planowo zniszczone, prace koncepcyjne nastawione na natychmiastową odbudowę znacznie się wzmocniły i były prowadzone w wyzwolonym Lublinie i na Pradze.

Co ciekawe owe planowanie odbywało się także potajemnie w niektórych obozach jenieckich. 5 listopada 1944, jeszcze przed podjęciem decyzji o stołeczności Warszawy (owa decyzja zapadła 3 stycznia 1945 roku), odbył się w Lublinie pierwszy zjazd Stowarzyszenia Architektów Rzeczypospolitej Polskiej, na którym mimo różnych koncepcji odbudowy, wszyscy zgadzali się, co do konieczności odtworzenia Warszawy. Architekci wystosowali pismo do Biura Planowania i Odbudowy, przedstawiające stanowisko SARP-u w sprawie stolicy, apelując o jak najszybsze podjęcie decyzji. Tuż po wyzwoleniu Biuro Planowania przy Rządzie Tymczasowym wysłało do stolicy grupę “Warszawa”, której kierownikiem był Józef Sigalin. Jej zadaniem było oszacowanie zniszczeń i wezwanie rozproszonych architektów do udziału w odbudowie miasta, jednak dopiero 14 lutego 1945 powstało Biuro Odbudowy Stolicy kierowane przez Romana Piotrowskiego.

Na początku marca tego samego roku Wydział Urbanistyki przedstawił pierwszy plan dotyczący odbudowy miasta oraz początkowe plany domów. W prasie pojawiły się artykuły prezentujące polemikę nad planem, a dziedzictwem przeszłości. Odbudową Starego Miasta zajmował się wówczas Wydział Architektury Zabytkowej BOS-u, pod kierownictwem Jana Zachwatowicza. W marcu rozpoczęły pracę dwie grupy, terenowa Stare Miasto i inwentaryzacyjna, natomiast od wiosny następnego roku Pracownia Stare Miasto. Przy okazji odgruzowywania poczyniono również kilka odkryć archeologicznych, m.in. odnaleziono malowidło gotyckie na ścianach kamienic na Rynku Starego Miasta 20 i 8, znaleziono basztę rycerską oraz znaczne partie Barbakanu ukryte w murach przyległych kamienic. Duży wkład w oczyszczanie Starego Miasta mieli mieszkańcy Warszawy, którzy samodzielnie wykonywali pracę w czynie społecznym, w listopadzie 1948 uprawomocnił się plan zagospodarowania przestrzennego Starego i Nowego Miasta, zaś w październiku kolejnego roku przystąpiono do opracowania dokumentacji.

Chociaż Warszawa została odbudowana to dzisiaj nie ma już nic wspólnego z miastem, jakim była kiedyś. Przedwojenni turyści nazywali ją „ Paryżem Północy”, teraz można ją określić tylko jednym mianem- betonowa dżungla. Chyba żaden naród nie ucierpiał podczas wojny tak bardzo ja my. Historycy są zdania, że miasto dało się uratować, podobnie jak Węgrzy ocalili swoją stolicę. Z perspektywy czasu są to jałowe dyskusje. Najważniejsze, że pokazaliśmy naszą siłę w momentach kryzysowych i Warszawa znowu stoi.

Categories: Bez kategorii | 1 Comment